Wywiad z J. Paśnikiem – prezesem ŁKS „Promnik”

wywiad-J-PasnikŁaskarzewski Klub Sportowy „Promnik” ma już za sobą ponad 85 lat działalności. O aktualną sytuację Klubu i plany na najbliższą przyszłość zapytaliśmy Prezesa Jarosława Paśnika.

Poprosimy na początek o kilka informacja o Twojej dotychczasowej działalności sportowej.

Pochodzę z Łaskarzewa i tutaj zaczynałem grę w piłkę nożną. Do 17 roku życia grałem w „Promniku” w juniorach, a potem, będąc już uczniem technikum, także przez pewien czas w drużynie seniorów.
W tamtym czasie pracował z nami trener z Kozienic, p. Krawczyk. Dzięki jego staraniom, III-ligowa drużyna z Kozienic zaprosiła mnie na testy. Moja gra spodobała się w Kozienicach i zostałem „wykupiony”. Przez pewien czas grałem w Kozienicach w drużynie juniorów, trenowałem natomiast z 1-szą drużyną.

Po przejściu do seniorów zostałem „wypożyczony” do Sobolewa, który grał wtedy w IV lidze. Razem z drużyną z Sobolewa występowały wtedy II. drużyna Legii i II. drużyna Polonii W-wa. Niestety, Sobolew stopniowo spadał. Po meczach byłem wielokrotnie zapraszany na testy do innych zespołów piłkarskich, m.in. do Legii, gdzie bramkarzem był Boruc, Stanew.
Niestety, przejście do innych drużyn utrudniły mi problemy z moja kartą, która – jak się okazało – została zagubiona przy okazji „wypożyczenia” mojej osoby do Sobolewa. Pomógł mi ówczesny menedżer Legii, który skierował sprawę do arbitrażu. Zakończyła się ona dla mnie pomyślnie – odzyskałem kartę, zostałem wykupiony z Sobolewa i mogłem dalej grać. Ostatecznie po tych perturbacjach znalazłem się w drużynie warszawskiego „Hutnik”.

Przy pierwszej nadarzającej się okazji przeszedłem do zespołu I-ligowego – „Polonii” Warszawa, w którym dyrektorem sportowym był Jurek Engel senior, natomiast Engel junior był trenerem II drużyny. Grałem w 2 drużynie, natomiast w pierwszej byłem na ławce rezerwowych. W Polonii spędziłem 1,5 roku.

Po zmianach we władzach Polonii, dostałem się na testy do „Ruchu” Chorzów. Zespół ten grał wtedy w II lidze. Zostałem tam na dłużej. W czasie, jak grałem i broniłem w Ruchu, nasz zespół wygrał Ligę i awansował. W „Ruchu” Chorzów grałem ponad 2,5 roku. Moją następna drużyną był „Znicz” Pruszków. Grałem tam razem z Robertem Lewandowskim.

Jak oceniasz swoją grę i doświadczenia sportowe?

Nie ma chyba ligi, w której nie grałem. To było naprawdę cenne doświadczenie – i sportowe, i życiowe. Wiele nauczyli mnie koledzy, zarówno jeśli chodzi o samą grę, jak i sprawy zaplecza. Dowiedziałem się, jak organizować drużynę, pracę trenerów i zawodników. Wydaje mi się, że te moja doświadczenia będę mógł wykorzystać w Łaskarzewie i w ten sposób podziękować Miastu za to, że tutaj zdobyłem pierwsze szlify piłkarskie i zaczynałem swoją karierę sportową.

Jaka jest Twoja koncepcja dla „Promnika”?

Dla drużyny działającej w mieście o takiej wielkości jak Łaskarzew koniecznością jest oparcie się na miejscowych zawodnikach. Trzeba pracować niejako „od podstaw”, postawić na pracę z młodzieżą, i z niej wybierać zawodników do 1. drużyny.

W przeszłości praktykowano raczej zakup zawodników. To rozwiązanie się sprawdza, ale tylko jak mamy dużo pieniędzy, albo szczodrych sponsorów. Utrzymanie zawodników kosztuje i nie wydaje mi się, żeby była szansa tylko w ten sposób zapewnić dopływ kadry do drużyny. Bez rozwoju sportu lokalnie, na miejscu – niczego w dłuższej perspektywie nie osiągniemy.

Poza tym – a może przede wszystkim – zadaniem Klubu jest propagowanie sportu wśród młodzieży. I tą drogą – na miejscu – trzeba poszukiwać utalentowanych zawodników i umożliwiać im rozwój. Największym sukcesem dla „Promnika” nie będzie wcale posiadanie doskonałej drużyny, złożonej z „zakupionych” zawodników. Prawdziwym sukcesem odniesiemy, jeśli będziemy potrafili rozwijać naszych juniorów, wśród nich znajdować gwiazdy i je promować. Dorosła piłka powinna być „kwiatem” czy też ukoronowaniem systematycznych wysiłków i pracy z juniorami.

Jak wygląda sytuacja w tej chwili w „Promniku”?

Jak zaczęliśmy pracę z aktualnym zarządem Klubu, działała tylko jedna drużyna młodzieżowa. To minimum wymagane przez władze sportowe. Ten stan należało zmienić.
Aktualnie mamy trzy drużyny juniorów. Najmłodsza drużyna to rocznik 2000. Chcielibyśmy więcej, ale barierą jest brak środków. To chyba maksimum, co możemy osiągnąć przy obecnym budżecie klubu: drużyna początkujących, trzy drużyny juniorów i jedna seniorów.

Czy wiesz, że w latach 80-tych młodzież łaskarzewska, wśród nich ja – a także dorośli – interesowali się bardzo tenisem ziemnym, a korty tenisowe (na „Świcie” i na Letnisku) były oblężone. Co sądzisz o możliwości powrotu tamtych czasów?

Nie pamiętam dokładnie wszystkich szczegółów, ale wiem, że kiedyś faktycznie tenis ziemny był bardzo popularnym sportem w Łaskarzewie. Niestety, Klub jako taki nie posiada obiektów, które pozwalałyby rozwijać tę dziedzinę sportu, trudno byłoby zorganizować drużynę czy sekcję i stałe treningu – nie budując, a przynajmniej poważnie nie remontując istniejącego obiektu.

A co z innymi dziedzinami sportu?

Ruszyła sekcja tenisa stołowego. Ostatnio odbył się Turniej o Puchar Burmistrza Łaskarzewa – bardzo udana impreza, na którą zgłosiło się bardzo dużo zawodników [relacja tutaj – od redakcji]. Generalnie, ten sport ma długie tradycje w Łaskarzewie. Będziemy go propagowali i rozpowszechniali wśród młodzieży.

A co jeszcze?

Chcemy ruszyć także z sekcją siatkówki. Zarówno halowej, jak i plażowej. Planujemy doprowadzić do użytku boisko siatkówki plażowej, które znajduje się z tyłu stadionu piłkarskiego, za główną trybuną . Ale to wymagać będzie trochę czasu i nakładów finansowych. Pierwszego sponsora już mamy. Na razie sekcja siatkówki jest całkowicie amatorska i skupia około 35 osób.

Jako zarząd zmieniamy filozofię działania i jesteśmy otwarci na nowe pomysły i propozycje. Na przykład: była kiedyś sekcja brydża, w którą angażowały się osoby dorosłe. Nie widzę przeszkód, żeby „Promnik” wspierał różne dziedziny sportu, nie zamykając się tylko w świecie piłki nożnej.

Ważną sprawą jest bez wątpienia infrastruktura sportowa. Jak wygląda w tej chwili sytuacja Klubu pod tym względem?

Niestety, nie mamy wiele do zaoferowania. Do momentu podpisania umowy o użyczeniu hali sportowej z Urzędem Miasta w styczniu, tak naprawdę Klub nie miał żadnego własnego kąta. Będziemy się starali włączyć do Klubu także boisko „przy Rycerskiej”, które jest własnością Wspólnoty Gruntowej.
W dłuższej perspektywie na pewno ułatwi to prace i treningi zawodników.

A główne problemy Klubu?

Przede wszystkim musimy określić model finansowania naszej działalności. W ostatnim roku Klub nie wygrał konkursy na krzewienie kultury fizycznej z powodu niedociągnięć formalnych, i tak naprawdę finansowany był w trochę dziwny sposób. Klub nie ma własnego budżetu, wszelkie koszty finansuje bezpośrednio Urząd Miasta. Utrudnia to nam działalność bieżącą, jak i planowanie pracy na dłuższe okresy.

A co z innymi źródłami finansowania?

Klub jest wspierany przez rodziców – zwłaszcza rodziców członków drużyn młodzieżowych. To wsparcie jest nieocenione, rodzice zapewniają na przykład pełne wyposażenia osobiste zawodników. Klub stara się przede wszystkim organizować i finansować wyjazdy na mecze.

Oczywiście mamy też sponsorów wśród lokalnych przedsiębiorców, którzy wspierają finansowo działalność sportową. Trudno powiedzieć w tej chwili, przy braku własnego budżetu, w jakim procencie finansowane są potrzeby Klubu. Z szacunków wynika, że brakuje nam w przybliżeniu ok. 50% wartości aktualnych wydatków (mamy 80 tys. na rok, a nasze potrzeby to ok. 120 tys.).

A co Ci się marzy?

Każdy obiekt sportowy z prawdziwego zdarzenia – na przykład pełnowymiarowa hala sportowa czy też sztuczna trawa z oświetleniem na boisku koło Rycerskiej. Boisko treningowe jest potrzebne dla Klubu, ponieważ w tej chwili zajmujemy na zbyt długi czas „Orlika”, który przecież jest przeznaczony do innych celów. Być może po renowacji boiska przy Rycerskiej, uzyskałoby ono licencję na rozgrywki dla juniorów.

A kwestie organizacji pracy i zarządzania Promnikiem?

Oczywiście, ważną sprawą są różne kwestie formalne. Klub ma w tej chwili załatwione wszystkie formalności i wpisy, m.in. zaktualizowaliśmy wpis w KRS.
Zarząd liczy w tej chwili 11 osób. Dosyć ważne jest, by w zarządzie były nie tylko osoby zajmujące się sportem, ale także umiejące zorganizować całe zaplecze czy też zadbać o sprawy formalne. Osoby te są bardzo przydatne, bo zajmują się tematami, które do tej pory kulały w Klubie.
Aktualny statut Klubu pozwala na działanie na terenie Miasta i Gminy. Nie widzę przeszkód, żeby Klub był integratorem działań sportowych na cały obszarze Miasta i Gminy.

W imieniu Czytelników „NS” życzę udanej działalności w Klubie zarówno Panu, jak i wszystkim członkom i zarządowi. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Eryk Laskowski

Tagi: ,

2 komentarze do “Wywiad z J. Paśnikiem – prezesem ŁKS „Promnik””

  1. kibic napisał(a):
    9 marca 2013 godz. 23:03

    Piękna karta, mądre słowa, byle by były przełożone na czyny.
    Życzę powidzenia dla dobra dzieci i młodzieży w naszym mieście.
    Pozdrawiam

  2. Kibic! napisał(a):
    16 marca 2013 godz. 22:07

    Dyr.szkoły nr 2,dyr.szkoły nr 1,kierownik przychodni ZOZ,szef Orlika itd, itp.Przykro mi to pisać ale Ty kolego Jarku będziesz następny a to z tego powodu że,coś w życiu sportowym osiągnołeś ,błyszczysz w tej szarości ,ze swoimi osiągnięciami sportowymi jesteś wzorem dla młodzieży a tak nie może być .Już nasza :gwiazda : po konsultacjach z benkiem pantelniakiem Ci na takie brylowanie nie pozwoli.Właśnie benek opracowuje plan jak by tu Ciebie zniechęcić do pracy z młodzieżą ,już myślą jak by tu nóżkę podstawić a może świnie podrzucić.Jednym słowem benek na prezesa klubu ŁKS i nie jest ważne że , ma papiery zachłapane tym co zrobił w młodości (a może już wszyscy zapomnieli) będzie wiernie służył swojej pani tak jak robi to cały czas

Kalendarz

Marzec 2013
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Archiwum artykułów