Bitwa pod Uścieńcem 10 listopada 1863 r.

dr Mariusz RombelPierwsze piątki miesiąca w naszym kościele parafialnym to Msze za Ojczyznę oraz Lekcje Historii, w tym roku poświęcone 150-leciu Powstania Styczniowego. Nie tylko względy religijne zgromadziły więc 4 października w kościele o 1800 pokaźną liczbę parafian. Na „Lekcji historii” dr Mariusz Rombel wygłosił interesującą prelekcję, przedstawiającą jeden z epizodów powstańczych, rozgrywający się w bezpośrednim sąsiedztwie Łaskarzewa. Chodzi o bitwę oddziału Józefa Jankowskiego pod Uścieńcem, stoczoną w dniu 10 listopada 1863 r. Myślę, że mimo bliskości geograficznej tego wydarzenia pozostaje ono nieznane większości mieszkańców Miasta i Gminy.

Podczas piątkowej mszy ks. proboszcz zapowiedział, że inicjatywa Mszy za Ojczyzną i związanych z nią „Lekcji Historii” będzie kontynuowana w przyszłym roku.

Warto dodać, że w niedzielę o 1600 w sali katechetycznej zaplanowane jest spotkanie, dotyczące bitwy pod Uścieńcem. Organizatorami są proboszcz Edmund Szarek i p. Zbigniew Węgrzynek, Prezes Ludowego Towarzystwa Naukowo-Kulturalnego w Garwolinie, zaproszeni są także przedstawiciele władz Miasta i Gminy Łaskarzew. Inicjatorzy zamierzają podjąć działania mające na celu upamiętnienia bitwy pod Uścieńcem np. w formie pomnika lub tablicy pamiątkowej.

Dr Mariusz Rombel, prawnik i historyk z Sobień Biskupich, jest autorem pracy doktorskiej „Dzieje parafii Warszawice w latach 1914-1939”, Planu Odnowy Miejscowości Sobienie Biskupie (2010), Folderu Jubileuszowego z okazji 600-lecia Parafii Warszawice-Radwanków (2008) oraz licznych artykułów z dziejów parafii Warszawice, Radwanków, Sobienie-Jeziory i Goźlin. Absolwent WPiA UW oraz WNHiS UKSW w Warszawie. Główny Specjalista Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Otwocku, współpracownik Linii Otwockiej i Echa Katolickiego, członek Ludowego Towarzystwa Naukowo-Kulturalnego w Garwolinie. Specjalizuje się w badaniu dziejów najnowszych, XIX i XX wieku na Południowym Mazowszu. Przygotowuje monografię dotyczącą historii Parafii Warszawice i Gminy Sobienie-Jeziory.

Dzięki uprzejmości p. Mariusza, możemy zaprezentować jego pracę o bitwie pod Uścieńcem na łamach „Naszych Spraw”.


Bitwa oddziału Józefa Jankowskiego pod Uścieńcem k. Łaskarzewa stoczona w dniu 10 listopada 1863 r. Wykład w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Łaskarzewie, 4 października 2013 r.

W 2013 roku minęło 150 lat od wybuchu Powstania Styczniowego, podczas którego Polacy po raz kolejny podnieśli się przeciw zaborcy. Tereny Gminy Łaskarzew należały wówczas do tzw. Królestwa Kongresowego znajdującego się pod okupacją rosyjską. W Łaskarzewie doszło do jednej z pierwszych bitew powstańczych w styczniu 1863 r. Ale ja chciałbym Państwu opowiedzieć o innej potyczce, która zdarzyła się 10 listopada 1863 roku, kiedy pod wsią Uścieniec oddział płka Józefa Jankowskiego starł się z kozakami rosyjskimi.

Dwa dni wcześniej, 8 listopada oddział Jankowskiego stanął na odpoczynku w Krzywdzie, gdzie zaatakowali ich Rosjanie dowodzeni przez mjra Malinowskiego idący od strony Adamowa. Pomimo przewagi wroga, powstańcom udało się oderwać od Rosjan i po skoncentrowaniu sił uderzyli na nacierających pod Fiukówką. Zginęło tam 19 Polaków. Jankowski nadal się wycofywał, tym razem na Kasyldów.

Na drugi dzień, 9 listopada, Jankowski, z powodu złego stanu zdrowia, zdał dowództwo mjrowi Józefowi Lenieckiemu. Doszło wówczas do kłótni i buntu w obozie polskim, ponieważ żołnierze domagali się przekazania władzy nad odziałem w ręce rotmistrza Domańskiego, do którego mieli większe zaufanie. Nieufność pozostała w szeregach polskich i stała się przyczyną braku rozstrzygnięcia bitwy pod Uścieńcem, która nieomal nie zakończyła się klęską polskiego oddziału. Pod wieczór oddział, liczący od 800 do 1000 powstańców, zatrzymał się w Żelechowie suto podjęty przez miejscową ludność.

10 listopada około godziny 15 przybyli do wsi i majątku Uścieniec zamierzając tu spędzić noc. Informacje wywiadowcze, którymi dysponowali powstańcy wskazywały, że będą mieli spokój, ponieważ oddziały rosyjskie miały wyjść z Garwolina w przeciwną stronę. Doniesienia okazały się fałszywe, bo już o 15.30 od strony Garwolina nadeszły dwie kompanie piechoty rosyjskiej i 25 kozaków dowodzonych przez kpta Szamina. W ostatniej chwili wójt Uścieńca usiłował przekonać wojska, aby nie podejmowali bitwy w zabudowaniach wsi, ale na polach i łąkach dwie mile dalej.

Rosjanie zaatakowali Powstańców o 16 po południu. Zachowały się dwa opisy bitwy. Pierwszy pochodzi spod pióra samego dowódcy, Józefa Lenieckiego. Major wspominał: „Oddziały moje zajmowały dwór, poza którym w odległości około 800 kroków równego pola znajdowała się góra na obie strony pochyła, rozciągająca się półokręgiem, wysokością dominującą nad dworem z końcami półokręgu wpierająca się w las. Skorzystałem z tak dogodnej pozycji i po niedługiem tyralierskim strzelaniu około dworu zająłem ją, rozstawiwszy jedną kompanię strzelców z oddziału podpułkownika [Jankowskiego] i drugą moją w środku; inna moja kompania ubezpieczała moje lewe skrzydło, druga kompania z oddziału podpułkownika prawe: resztę rozstawiłem w drugiej linii w rezerwie. Jeździe rozkazałem sformować się na pochyłości góry, gdzie strzały nie dochodziły, gdyż mając zabezpieczone skrzydła i tył chciałem użyć jazdy dla obejścia lasem tyłu Moskwie, a sam ze strzelcami i kosynierami uderzyć z czoła. Tym manewrem byłbym może przyprowadził Moskwę w wielki popłoch. Gdy ustawiłem piechotę, spostrzegłem, że jazda samowolnie oddaliła się ze swojej pozycji, nie uwiadomiwszy mnie o przyczynie; musiałem, więc ograniczyć się na boju ogniowym do późnej nocy. Po czym, odpocząwszy na obranym stanowisku i dawszy się ludziom posilić, udałem się w zamierzoną drogę.”

Inaczej bitwę widział inny jej uczestnik, rtm Antoni Migdalski: „W połowie października podczas nieobecności naszego dowódcy (Jankowskiego), który na kilka dni wyjechał z obozu a zastępstwo zostawił rotmistrzowi Domańskiemu, spotkaliśmy się z oddziałem Lenieckiego i Mareckiego i zatrzymaliśmy się we wsi Uścieniec, parę mil od Garwolina. Zaledwie zdążono pikiety rozstawić, gdy z lasu wysunęli się kozacy a za nimi piechota. Zamiast się przekonać, wysławszy silny rekonesans, jaka siła na nas idzie i przyjąć bitwę, gdyż nas było razem przeszło 800 ludzi, zakomenderował Leniecki, aby cofnąć się do lasu, przy czym wdarł się nieporządek. Dali do nas Moskale kilkakrotnie ognia, my zaś prawie nie ostrzeliwaliśmy się, więc bez trudu zajęli wieś. Szkody żadnej nam nie wyrządzili. Deszcz zaczął padać i noc zapadła. Dopiero teraz dowiedział się Leniecki, że ich było dwie roty i sotnia kozaków. Można było pomyłkę powetować czekając dnia, gdy wyjdą ze wsi, lecz obydwa oddziały udały się każdy w inną stronę.”

Zdaniem badającego temat Zbigniewa Węgrzynka, który na nowo podjął się opisania tematu w tegorocznych Zeszytach Ziemi Garwolińskiej, z powodu opuszczenia pozycji przez kawalerię powstańczą, koniecznością było ograniczenie działalności oddziału do obrony oraz do próby ataku kompanią kosynierów. Bitwa zakończyła się około 18 wieczorem, kiedy deszcz i ciemności uniemożliwiły prowadzenie walki.

Nazajutrz policzono straty. Rosjanie informowali o 200 rannych i poległych powstańcach oraz 7 jeńcach. Tymczasem historyk, Stanisław Zieliński stwierdził, że w bitwie uścieńskiej strona polska nie poniosła strat. Podobnie twierdził naoczny świadek, wójt Gminy Uścieniec, który jednak wygarnął Rosjanom, iż „w czasie strzelaniny kilku żołnierzy cesarsko-rosyjskich wojsk dostało się do dworu, gdzie skradli dziedzicowi 750 rubli (w gotowiźnie przygotowanej na podatki) oraz zniszczyło różne przedmioty i sprzęt o wartości 3000 rubli.” Walki nie kontynuowano, Rosjanie wycofali się do Garwolina, zaś Polacy przeszli lasami w stronę Wisły, by potem zawrócić do Łaskarzewa i Maciejowic. Tam zostawili rannych w szpitalu i zabrali kasę miejską. W dalszej kolejności przeszli do Życzyna i dalej na wschód. Powiadomieni o ich ruchach Rosjanie wysłani z Dęblina, nie zastali już ich w Maciejowicach.

Major Leniecki złożył także raport dla gen. Michała Heydenreicha ps. Kruk dotyczący przebiegu bitwy pod Uścieńcem i samowolnego opuszczenia pola bitwy przez kawalerię pod dowództwem rtma Domańskiego. Generał Kruk rozkazał aresztować rotmistrza i skazał go na śmierć, ale jego podkomendni nie dopuścili do tego podnosząc bunt. Obrońcy rtma Domańskiego zapowiedzieli, że w chwili jego aresztowania z bronią w ręku będą go bronić. Dopiero powrót płka Jankowskiego przywrócił spokój i zapobiegł wojnie domowej w oddziale. Jankowski przekonał gen. Kruka, aby cofnął rozkaz aresztowania Domańskiego, co też uczynił. Zamienił wyrok skazujący na degradację do prostego żołnierza i nakazał służyć w swojej gwardii przybocznej.

Warto przyjrzeć się postaciom polskich dowódców spod Uścieńca.

Płk Józef Jankowski urodził się w 1832 r. w Uszprudzie w powiecie mariampolskim koło Kowna. Był absolwentem szkoły agronomicznej na Marymoncie, a w początkowej fazie powstania dowodził młodzieżą warszawską zbiegłą przed branką. Stoczył ponad 40 bitew w większości zwycięskich, w tym w naszej okolicy: Dziecinów, Zambrzyków, Rozniszew, Magnuszew i Żyrzyn. Walczył w województwach mazowieckim, podlaskim, sandomierskim i lubelskim, na skutek zdrady został aresztowany i rozstrzelany na stokach Cytadeli warszawskiej, 12 lutego 1864 roku. Miał tylko 32 lata. Na niepodległą Polskę musiałby czekać jeszcze 54 lata. Jak pisała ówczesna Gazeta Narodowa, „umarł jako prawy człowiek, jako dobry Polak, jako wierny i pobożny chrześcijanin. Cześć wiekuista pamięci bohatera! Cierpienia i zasługi swoje poniósł on przed tron Najwyższego sędziego, żeby niemi ubłagać miłosierdzie Boże dla uciemiężonego narodu.”

Z kolei drugi dowódca, mjr Józef Leniecki, urodził się w 1839 roku w Warszawie. W młodości był rosyjskim oficerem, ale wstąpił do organizacji Polskiego Państwa Podziemnego i na rozkaz gen. Zygmunta Padlewskiego organizował powstanie w okolicy Rawy Mazowieckiej, Opoczna i Łowicza. Przeszedł szlak bojowy, uczestnicząc lub dowodząc w szeregu bitwach z okupantem, m. in. pod Bolimowem, Małogoszczą, Pieskową Skałą, Kobylanką, Turobinem, Chełmem, Kockiem i Krzywdą. Po bitwie pod Gołębiem w 1864 r. przekroczył kordon austriacki, gdzie w Krakowie został aresztowany przez zaborcę i osadzony w więzieniu w Ołomuńcu, skąd uciekł udając się na emigrację do Francji i Turcji. Tam, pod pseudonimem Iskinder Bej budował drogi i urządził żeglugę parową w Bagdadzie w Mezopotamii. Do okupowanej Polski powrócił pod koniec XIX w. i podjął pracę jako inżynier górnik w przemyśle naftowym na Podkarpaciu. Zmarł w 1909 roku w wieku 70 lat. Dziewięć lat później Polska odzyskała niepodległość.

Wymienieni dowódcy, jak również całość oddziałów działających na Powiślu, cieszyli się ogromnym autorytetem nie tylko wśród żołnierzy. Dość wspomnieć, że sam dyktator powstania, Romuald Traugutt, stracony przez Rosjan, oddał życie w opinii świętości i przygotowywany jest jego proces beatyfikacyjny. Zdaniem Antoniego Migdalskiego, „nie wszyscy dowódcy byli tacy jak Jankowski, chociaż później stali się głośni. Mimo, iż nie zwyciężyliśmy wroga, tacy ludzie wzbudzali poszanowanie u swoich i obcych. Wielu znałem dowódców, którym o tytuł chodziło, prochu wąchać nie lubili, demoralizowali ludzi, a przy niepowodzeniu z ich winy, uciekali za granicę.” Płk Józef Jankowski utrzymywał morale nie tylko u podwładnych, ale zapewne także u chłopów, mieszczan i szlachty. Cytowany wyżej powstaniec, twierdził z przekonaniem, że „pod dowództwem Jankowskiego można było nabrać hartu, nauczyć sie życia obozowego i prowadzenia partyzantki, pomimo, że nie był fachowcem a leśnikiem-marymontczykiem. Wszelka ostrożność o zabezpieczenie oddziału od nagłego napadu nieprzyjaciela była z całą skrupulatnością zachowana i z punktualnością musiała być wykonana. Ciągłe marsze i kontrmarsze nużyły nas co prawda, ale Rosjanie nie wiedzieli gdzie jesteśmy lub będziemy jutro. Słowem był to dowódca, który miał cel wytknięty: gromić nieprzyjaciół i niepokoić na każdym kroku i w każdym czasie.” Pomimo przegrywanych bitew, „dzielni partyzanci nie tracili zapału, choć ciężkie warunki, w jakich musieli walczyć, dawały im się dobrze we znaki. Przeważające kolumny moskiewskie, wspomagane coraz większymi posiłkami, dziesiątkowały wojsko narodowe. Powstaniec nie miał zatem czasu nabrać wojennego hartu, tembardziej, że był ciągle rozpraszany przez uzbrojonego od stóp do głów żołnierza rosyjskiego, a głównie walczącego metodami nowoczesnej walki. Partyzanci byli na ogół odważniejsi od moskali – do walki szli chętnie i śmiało, atakowali z brawurą, łatwo było ich stropić, przestraszyć. Nie brakło jednak dowodów waleczności, jakie okazywali, nie mając pojęcia o mustrze, o chwytach bronią, źle odziani, a często głodni i wyczerpani.”

Bitwa pod Uścieńcem jak w zwierciadle pokazała wielkie możliwości, jakimi dysponuje Naród Polski i przyczynę klęski. Nieufność i kłótnie w obozie polskim uniemożliwiły zwycięstwo, zdrady spowodowały aresztowania dowódców, płka Jankowskiego i mjra Lenieckiego. Dziś, 150 lat po bitwie, możemy ich naśladując, okazać pamięć Powstańcom Styczniowym, którzy w młodym wieku porzucili wszystko, aby walczyć o wolną Polskę.

Podstawowa literatura:
Z. Węgrzynek, Bitwa pod Uścieńcem /w/ Zeszyty Ziemi Garwolińskiej, Garwolin 2013, s. 11-14.
B. Orłowski, Osiągnięcia inżynierskie Wielkiej Emigracji, Warszawa 1992
M. Rombel, Bitwy pod Dziecinowem i Zambrzykowem /w/ Zeszyty Ziemi Garwolińskiej, Garwolin 2013, s. 15-31.
Polski Słownik Biograficzny t. 17 s. 51.
W 180-tą rocznicę urodzin. Pułk. Józef Jankowski ps. Szydłowski /w/ http://mazovia.strefa.pl/date/memo.htm [2013.09.27].

Tagi: ,

2 komentarze do “Bitwa pod Uścieńcem 10 listopada 1863 r.”

  1. absolwent liceum napisał(a):
    8 października 2013 godz. 20:21

    ciekawe… na lekcjach historii tego nie było… a szkoda:) ale fajnie, że można tu takich rzeczy się dowiedzieć. dzięki za artykuł. pozdrawiam!

  2. Lars1312 napisał(a):
    4 grudnia 2013 godz. 03:07

    I co w końcu postanowiono w spawie upamiętniania bitwy?

Kalendarz

Październik 2013
P W Ś C P S N
« Wrz   Lis »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Archiwum artykułów